Cinnamon Girl

podróżoholizm

Praga w 3 dni. Cz.3

www.lilith666.bloog.pl

Zwiedzanie Pragi, to jak wejście w labirynt, w którym każda z możliwych dróg prowadzi do czegoś ciekawego, zachwycającego, pełnego interesujących detali. 

Poprzedni wpis zakończyłam na zmianie warty pod Pałacem Prezydenckim. I popełniłabym ogromny nietakt pomijając przepiękną budowlę kryjącą się za owym Pałacem. Jej istnienie zdradzały dwie strzeliste wieże górujące nad siedzibą prezydenta. 

Była to katedra świętego Wita. Jak już wcześniej pisałam - gotycki majstersztyk! Nawet tłumy i kolejka do wejścia nie zdołały przyćmić chęci zanurzenia się w tym kunsztownym arcydziele. 

Niestety, ani mój obiektyw, ani niewielka przestrzeń wokół obiektu, nie pozwoliły mi na zrobienie lepszych zdjęć.

www.lilith666.bloog.pl

www.lilith666.bloog.pl

Z katedry jest już bardzo blisko do Złotej Uliczki i jej zakamarków. Za wstęp na nią pobierane są opłaty, a "bezprawnego" wejścia bronią bramki rodem z londyńskiego metra. 

Po zwiedzeniu tego zakątka udałyśmy się do pobliskiego Centrum Informacji Turystycznej. Obsługa świetnie mówi po angielsku, ale po polsku również można się porozumieć. Kwestia chęci. :)

Jak już wspominałam w którymś z wcześniejszych wpisów, to była wyprawa spontaniczna, bez wcześniejszego rezerwowania noclegów. Więc nadeszła chwila aby w końcu o to zadbać. Most Karola, chociaż piękny, nie był moim wymarzonym miejscem do spania. ;)

Nie wiem czy w każdym punkcie Informacji Turystycznej można bezpłatnie skorzystać z komputera i internetu, ale tu było można. Zrzuciłyśmy plecaki i dałyśmy odpocząć nogom oraz plecom. 

www.lilith666.bloog.pl

Kilka kliknięć i okazało się, że wolnych noclegów - począwszy od hoteli, poprzez hostele, akademiki i pensjonaty - jest dużo. Kwestia odległości i ceny. Za tzw. trójkę można było zapłacić w granicach od 300 do 600 CZK. W akademikach można zanocować nawet za mniej niż 300, tyle tylko, że pokoje 6-8 osobowe. 

Dostosowałyśmy się do jednej naszej współtowarzyszki (mam nikłą nadzieję, że to docenia:) ) i wybrałyśmy hostel w dzielnicy Praga 5, ze względu na cenę. Miły pan z obsługi Informacji udostępnił mi służbowy telefon i nawet wykręcił właściwy numer. Na połączenie długo nie trzeba było czekać.

Z przyzwyczajenia zaczęłam po angielsku, ale kiedy pan z drugiej strony słuchawki zwrot "today" rozumiał jako "two days", zapytałam czy ewentualnie po polsku możemy dobić targu. :) Uszczęśliwiony z polskiego akcentu przystał na to. 

Ruszyłyśmy zatem, po drodze odwiedzając Ścianę Lennona.

Ściana Lennona. lilith666.bloog.pl

W połowie drogi do wybranego hostelu chciałam wracać do centrum i tam coś wynająć. Właściwie różnica w koszcie wynajęcia pokoju na ul. Vrchlickeho, a jakimś bliżej usytuowanym, równała się cenie jednej kawy (ok 60CZK). A piłam ich sporo, więc jedna kawa w tą, czy w tamtą stronę.... Marsz z Mostu Karola zajął nam godzinę! 

Zrzuciłyśmy plecaki, chwilę odpoczęłyśmy i ruszyłyśmy na dalsze zwiedzanie, tym razem już bez obciążenia.

Udało się zobaczyć Tańczący Dom i to, co bardzo chciałam zobaczyć, czyli Dom Fausta, z którego  - podobno - jest najbliżej do piekła. Chciałam sprawdzić, ale był zamknięty. ;)

Tym okultystycznym akcentem zamknął się pierwszy dzień w Pradze.

Tańczący Dom. lilith666.bloog.pl

Dom Fausta. lilith666.bloog.pl