Cinnamon Girl

podróżoholizm

Praga w 3 dni. Cz.2.

Most Karola

Na początek przepraszam za jakość niektórych zdjęć. Zafascynowana miejscem nie zwracałam uwagi na wszystkie te foto-czary-mary.

 

 

Do przyhotelowej restauracji Vabene trafiłyśmy przypadkiem - po odmowie sprzedania nam kawy na wynos, o czym wspomniałam w poprzednim wpisie (chociaż, jak mawiała moja współtowarzyszka wycieczki - przypadki nie istnieją).

Zachęciła nas informacja, że serwują tam śniadania już od 7:30 i aż do 10:30. I to takie pod hasłem "Eat as much as you can". Tu przyznaję rację - przypadki nie istnieją! :)

I rzeczywiście najadłyśmy się do syta. Stół szwedzki oferował musli, płatki, jogurty, mleko, świeży chleb, chrupiące małe bułeczki, jajka, owoce, warzywa, etc. Do tego ogromny ekspres do kawy, a tej można było pić do woli i wybierać jej warianty wedle uznania.

A wszystko to za około 160 czeskich koron/osoba.

Czyli z ręką na sercu mogę polecić miejsce każdemu (Praha1, Mala Stupartska 5/636). Jeśli jednak nie ma się ochoty jeść tam śniadania - restauracja działa dopiero od 11. 

Ktoś może mi zarzucić, że robię reklamę. Nie ma to dla mnie większego znaczenia. :) Pieniędzy za to nie otrzymuję, a polecam, bo sama sprawdziłam i jestem bardzo zadowolona. 

Po pysznym śniadaniu wyruszyłyśmy na Hradczany. Prowadziła nas, widoczna z daleka, Katedra Św.Wita. Prawdziwy gotycki majstersztyk!

Hradczany

Zanim do niej dotarłyśmy, znalazłyśmy budynek Senatu i jego ogrody. Piękne miejsce z niesamowitą akustyką. Oczywiście sprawdziłam każdy jego zakątek. :)

Budynek powstał w pierwszej połowie VII wieku i zdobią go przepiękne malowidła o tematyce Wojny Trojańskiej (Trojskie Valky).

W ogrodach senackich mieszkają pawie, a wokół fontanny Herkulesa pływają duże i kolorowe ryby (nie znam się na rybach, więc opis jest ubogi w szczegóły, zagorzali wędkarze i rybacy - proszę o wybaczenie).

Bardziej zaintrygowała mnie pewna ściana o nazwie " The Grotto" (nie mylić z australijskim wybrzeżem stanu Wiktoria), na której można wypatrzeć tajemnicze twarze, zwierzęta, okna, cienie stwarzające ciekawe iluzje sekretnych korytarzy i przejść. 

Ściana zdobi i nie tylko. To dzięki m.in. niej zawdzięcza się świetną akustykę Senatu.

Senat

Senat

 fontanna Herkulesa

The Grotto

Z Senatu ruszyłyśmy klimatycznymi uliczkami do pałacu prezydenckiego. Tu przywitały nas tłumy turystów, rosyjscy nowożeńcy serwujący sobie praskie sesje ślubne i "człowiek z tablicą". Porozmawiałyśmy z nim. Pożalił się, że czeski rząd "ukradł mu dom". A wszystko przez pewien wpis w księgach urzędowych, w których pomylono się o 103 lata. Znał trochę polskiego dzięki Polakom odwiedzającym Pragę. Więc nie było problemu z porozumiewaniem się. Pokazał nam wycinki z gazet na swój temat i masę innych rzeczy dotyczących jego sprawy.

103 lata

Człowiek ten był dość głośny w swoim proteście. Tłumaczył to tym, że prezydent Czech jest w swoim pałacu, a on ma nadzieję, że go w końcu usłyszy. Flaga na pałacu faktycznie wskazywała na obecność prezydenta w budynku (podniesiona wskazywała na obecność, opuszczona na nieobecność).

Na czym protest tego czeskiego obywatela się zakończył - nie wiem. Znowu zniknął w tłumie.

A tłum czekał już na zmianę warty przed pałacem (na fotce poniżej jeszcze było w miarę bezludnie). Odbywa się ona z teatralnym zacięciem. Nie przeszkadzało mi to w niczym. :) Wypatrzyłam kilku przystojniaków w mundurach. Ot tyle. :) 

 

Pałac Prezydencki

Zmiana warty

Prague